W poście tym opisuję jak za pomocą odpowiednio kontrolowanego ruchu moich rąk oraz odpowiednio dobranych ćwiczeń u jednej pani zlikwidowałem przykurcze łydki występujące po operacji kręgosłupa oraz przykurcze karku u innej pani.

 

W sobotę byłem na jednym spotkaniu biznesowym gdzie przedstawiono mnie jako
kogoś w rodzaju samouka, "lekarza", fizjoterapeutę, który "leczy", uzdrawia
wychodząc z podstaw fizyki, a nie biochemii jak to robi dzisiejsza medycyna oraz
fizjoterapia w wersji akademickiej.
Po takiej prezentacji zgłosiła się do mnie jedna pani, która miesiąc temu
miała operację kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, gdzie likwidowano jej
przepuklinę kręgosłupa na poziomie L5/S1. Zarzuciła mnie wieloma pytaniami,
dlaczego ją bolał kręgosłup, dlaczego ją zoperowano, jakie są tego
powikłania. Odpowiedzi na te i wiele innych pytań ją nurtowały, ponieważ jeden z leczących ją neurochirurgów powiedział jej, że czeka ją jeszcze operacją kręgozmyku. A ona chce tej operacji uniknąć i szuka sposobu, jak to zrobić?
Pani ta zadawała mi wiele pytań na które chciała uzyskać ode mnie odpowiedzi z
punktu widzenia fizyki. Aby to zrobić sam zacząłem zadawać jej mnóstwo
drobiazgowych pytań dotyczących przyczyn powstania przepukliny i innych
dolegliwości kręgosłupa.

Nie mając przed sobą ani RTG kręgosłupa ani Rezonansu Magnetycznego jej kręgosłupa poprosiłem ją, aby pozwoliła mi na nią spojrzeć w taki sposób w jaki patrzę na osobę chorą. Kiedy przyglądałem się jej sylwetce widziałem wyraźnie, że jej całe ciało jest bardzo słabe fizycznie. Ono było tak słabe, że w żaden sposób jej mięśnie nie były w stanie zamortyzować ruchów kręgosłupa i bez osłony ze strony amortyzujących mięśni przez wiele lat kręgosłup każdego dnia podlegał przeciążeniom dnia codziennego i mikrouszkodzeniom, które ujawniły się w przepuklinie kręgosłupa oraz kręgozmyku. Dodatkowo Rezonans Magnetyczny powinien wykryć u niej zwyrodnienia w odcinku lędźwiowym i szyjnym polegające na degeneracji krążków międzykręgowych oraz dodatkowo wypuklin jednej wypukliny lub bardziej prawdopodobne kilku wypuklin, które mogły być umiejscowione w odcinku szyjnym i lędźwiowym. Niestety brak Rezonansu Magnetycznego uniemożliwił mi potwierdzenie moich przypuszczeń.

W końcu okazało się, że panią tę podczas rozmowy bolała lewa łydka. Kiedy ten problem zgłaszała leczącym ją lekarzom, oni jednoznacznie określali te bóle, jako tzw. efekt pooperacyjny i twierdzili, że te bóle znikną za kilka miesięcy po operacji. Po części z ciekawości, po części dla potwierdzenia tego, co mówili lekarze poprosiłem tę panią aby Pani ta usiadła na krześle i pozwoliła mi dotykać jej bolącej łydki. Kiedy tak dotykałem jej łydki wyczułem pod palcami naprężenia mięśni z przodu z lewej strony kości piszczelowej na długości ok. 50% tej kości. Czując te naprężenia poprowadziłem ręce do przyczepów tego mięśnia pod kolano z tyłu oraz do okolic Achillesa. Uciskając, masując, rotując i wibrując przyczepy mięśni udało mi się zlikwidować przykurcz bolącego miejsca w łydce. Te przykurczone 50% powierzchni mięśnia również się rozluźniło. Kiedy to osiągnąłem pani ta powiedziała, że ból zniknął. Pomasowałem jej nogę jeszcze przez
kilkadziesiąt sekund i kiedy doszedłem do wniosku, że już nic nie powinno jej boleć poprosiłem ją aby wstała i poruszała się. Ku jej zdziwieniu i zaskoczeniu - nic ją nie bolało. A przecież parę minut temu ból skutecznie utrudniał jej życie i poruszanie się. Po jakichś 15 minutach ból wrócił.
Wtedy już bez krępacji, poprosiłem tę panią, aby siadła na krzesło i w ciągu kilkudziesięciu sekund usunąłem ból masując ścięgna pod kolanem oraz w okolicy Achillesa. Przed wyjściem ze spotkania pani również narzekała, że ból wrócił, wówczas również poprosiłem ją, aby usiadła na krześle i znowu poprzez delikatny masaż, w ciągu kilkudziesięciu sekund ból jej zlikwidowałem. Pani poszła do domu bez żadnego bólu.

W ten prosty sposób udało mi się ten Pani zlikwidować bóle łydki, które utrudniały jej codzienne życie. Okazało się tutaj, że stosując proste zasady fizyki oraz rozkłady wektorowe sił i naprężeń w bardzo prosty i szybki sposób można zlikwidować bóle, które pozornie są nie do zlikwidowania. Powstaje pytanie, czy mam jakieś właściwości terapeutyczne, bioenergetyczne, na czym polega fenomen mojego „czary mary”, że w czasie rzeczywistym zlikwidowałem bóle, których przyczyną wg lekarzy była operacja kręgosłupa? Moim zdaniem żadnych cudownych właściwości nie mam. Stosuję po prostu nieubłaganie i konsekwentnie tylko zasady fizyki. Zasady te pomagają mi w sposób naturalny ruchem działać punktowo i głęboko, nawet tam, gdzie standardowe leczenie medyczne jest bezradne lub mało skuteczne.

Powstaje pytanie, czy te bóle udało mi się zlikwidować w sposób trwały. Tutaj moje przewidywania są proste. Skoro bóle te wracały po ok. 15 minutach, to znaczy, że trwałość mojej terapii ruchem swoich rąk była krótka. Ale skoro udało mi się pokonać ból na czas 3 x 15 minut to równie dobrze jestem w stanie pokonać ten ból bezpowrotnie. Jest to tylko kwestia czasu. Z Aliną z postu „Przykurcze Aliny” pracowałem ok. pół roku. Ta pani miała dużo prostszy przypadek przykurczy, więc najpóźniej po miesiącu systematycznych ćwiczeń pod moją kontrolą – bóle znikły by bezpowrotnie.

Dziś z kolei miałem inną panią na zajęciach z tańca, która narzekała na bóle w okolicy karku i kręgosłupa. Ta pani, akurat należy do środowiska medycznego i z lekarzami oraz fizjoterapeutami z racji wykonywania swojej pracy ma kontakt codzienny w ramach swoich obowiązków zawodowych. Kiedy jej się przyjrzałem zauważyłem bardzo silne naprężenia mięśni biegnące po zewnętrznej części ciała mniej więcej od splotu słonecznego w górę aż po czubek głowy. Kiedy pozwoliła mi dotknąć jej karku, pod palcami wyczułem bardzo silne przykurcze z tyłu na plecach od łopatki począwszy na czaszcze skończywszy. Zajęcia poprowadziłem tak, aby te przykurcze zmniejszyć. Udało się. Na zakończenie zajęć poprosiłem panią, aby położyła się ona na łóżku rehabilitacyjnym na plecach. Kiedy to zrobiła byłem pewny, że resztki przykurczy i bóli zlikwiduję w bardzo krótkim rzeczywistym czasie. Panie wykonała serię moich specjalistycznych ćwiczeń, po których nie było innej możliwości - naprężenia mięśni znikły, a ta pani niedowierzając temu co się w ciągu kilku minut stało wychodziła do domu ruszając zdziwiona głową we wszystkie strony i mówiła: "jak to dobrze, kiedy nic nie boli". A przecież przed zajęciami była bardzo spięta i bolał ją kark. Po tych spektakularnych efektach likwidacji bólu w czasie rzeczywistym pani ta poprosiła mnie, abym do lekcji tańca dodał ćwiczenia STOP DOLEGLIWOŚCOIM KREGOSLUPA. W ten sposób moje lekcje tańca zamieniły się zajęcia prozdrowotne z profilaktyki kręgosłupa łączące w sobie taniec i terapię naturalną ruchem